piątek, 31 stycznia 2014

Rozdział 13

Siedziałam w domu. Zadzwonił mi w telefon. To był mój szef.
 - Słucham?- zapytałam.
 - Jutro jest wyjazd do Norwegii na pokaz i musicie tam być.
 - Musimy?
 - Tak. Ty, Melani, Perry i Bella. 
 - Okey.
 - Jutro o 19.00 macie lot. Wyjeżdżacie na miesiąc.
 - Przekaże im. Paa.
 - Paa.
Rozłączył się. No to muszę się pakować, ale to nie dzisiaj. Na razie jeszcze nie mam sił do tego. 


***

- No to jutro wyjazd do Norwegii - już widziałam ten ich smutek - na miesiąc.
- Co? Na miesiąc?- Bella.
- Niestety.
- No trudno.
Siedziałyśmy w salonie oglądając jakąś nudną komedię. Nawet nie oglądałam tylko myślałam o Niallu. Wiem to głupie, przecież to ja z nim zerwałam, ale dla naszego dobra. Będziemy się przyjaźnić, jeśli będzie w ogóle chciał. Jak już będę wiedziała, że możemy być razem to wrócimy. Na razie to tylko przyjaźń. 
- A tak w ogóle Jasmin to słyszałam, że rozstałaś się z Niallem - Perry.
- Nie chcę o tym mówić.
- No spoko.
Udałam się do swojego pokoju. Wzięłam szybki prysznic i położyłam się do łóżka. Trochę trudno było zasnąć, bo zazwyczaj zasypiałam przy Horanie. Ale było, minęło. Trzeba żyć dalej. Jutro wstanę, spakuję się i pożegnam z chłopakami.

*rano*

Obudziłam się i szybko wygramoliłam się z łóżka. Ogarnęłam się i ubrała w to. Zaczęłam pakować swoje ubrania. 
Po 2h byłam gotowa. Wstałam naprawdę wcześnie, więc obudziłam dziewczyny i zamierzałam pójść do chłopaków.Wolałam iść spacerkiem i tak było wcześnie, więc prawie nikogo nie było. Zakluczyłam drzwi i ruszyłam parkiem. Jak myślałam nikogo nie było. Niektórzy z psami, a niektórzy do pracy. 
Ktoś złapał mnie za nadgarstek i pociągną w jakieś ciemne uliczki. Strasznie się bałam. Zaczął mnie dotykać. Zaczęłam krzyczeć o pomoc,ale nikogo nie było. Próbowałam go kopnąć, ale on był sprytniejszy i zahamował moją nogę przy czym dostałam mocno w piszczel. Zaczęłam tracić przytomność. Widziałam jedynie osobę broniącą mnie, a ja upadłam na ziemię. Strasznie zabolało. Najprawdopodobniej upadłam na szkło. Dalej nic nie pamiętam. 


Obudziłam się w szpitalu. Bardzo bolało mnie kolano i noga.
Przy mnie siedział Harry, a zanim Zayn, Liam, Louis, a nawet Niall. Nie było tylko dziewczyn.
- Ile ja spałam? Czemu tu jestem?- zaczęłam zadawać pytania po kolei nie dając odpowiedzieć na pierwsze.
- Spałaś 2 dni...- zaczął Harry- a jesteś tu dlatego bo jakiś koleś prawie cię zgwałcił.
- Że co?- przeraziłam się po tym.
- Ale nie bój się ja cię uratowałem.
- Skąd się tam wziąłeś?
- Przechodziłem. Byłem na spacerze.
- Aha.
Leżałam sobie jeszcze chwilę i odpoczywałam trawiąc wszystko o czym właśnie się dowiedziałam.
- Kiedy będę mogła stąd wyjść?- w końcu zapytałam.
- Jeszcze dzisiaj. Nie martw się każdy będzie się tobą opiekował, bo dziewczyny wyjechały- zaczął Zayn- a pilnować cię będzie...- zamyślił się- JA.
- Fajnie nie będę sama.

*w domu*

Siedziałam na kanapie. Strasznie mnie noga bolała, więc nie było wyjścia, żebym w ogóle gdziekolwiek się ruszała. 
Rozmyślałam o Niallu o tym co wydarzyło się w parku. Najchętniej wzięłabym jakieś leki, zginęła już kiedyś używałam żyletki. Chciałam sobie ulżyć. Z rozmyśleń wybudził mnie Zayn.
- Głodna?- zapytał
- Jasne.
- Zaraz coś ugotuję. Chyba, że pierwsze co zrobię to puszczę dom z dymem.
Rozśmieszył mnie tym, ale nadal wracałam myślami do żyletki.
- Może zamówimy jednak pizzę?- zaproponowałam.
Zayn wziął telefon i zamówił. Próbowałam wstać, ale jednak mi to nie za bardzo wychodziło. Naprawdę trudno było to zrobić z obolałą nogą.
- A ty gdzie się wybierasz?
- Do łazienki.
- Dasz rade?
Na dowód wstałam, ale  jednak upadłam. Zayn ma refleks i zdążył mnie złapać. Wziął mnie delikatnie na ręce i zaniósł na górę. Postawił mnie przed łazienką. Opierając się o ścianę weszłam do środka. Zamknęłam drzwi, ale nie na klucz. Zaczęłam szukać małej, srebrnej rzeczy. Żyletki. Nie mogłam wytrzymać już ze swoimi emocjami. Znalazłam.
Wzięłam w rękę i przejechałam po skórze.
Ulga. Pierwsze kropelki krwi spływały po mojej skórze. Zayn zaczął się dobijać. Ja nic nie odpowiadałam. Zrobiłam drugą kreskę. Kolejne pukanie do drzwi.
- Jasmin jeśli zaraz nie odpowiesz, będę musiał wejść do środka.
Milczałam. Zrobiłam trzecią kreskę. Coraz więcej krwi na podłodze.
Otworzyły się drzwi, w których pojawił się Mulat. Przerażony wpadł do środka. Upuściłam żyletkę i upadłam. Zayn podbiegł i wziął mnie na ręce dochodząc do umywalki. Odkręcił kurek z letnią wodą i przemył rany. Poszukał bandaży i gazy. Opatrzył mi rękę. Zaniósł na łóżko do mojego pokoju, a sam poszedł posprzątać. Chwilę później do mnie doszedł.
- Czy ciebie pogięło? Chciałaś zginąć?
- Nie wiem.
- Jutro urodziny Hazzy, a ty takie coś odstawiasz?- zapomniałam jutro urodziny Stylesa.
- Ja nie wiem dlaczego...- nie umiałam się wypowiedzieć. Zayn przytulił mnie.
- Już ciiiiii. Obiecaj mi to, że już nigdy czegoś takiego nie odwalisz.
Nie mogłam mu tego obiecać, bo nie wiedziałam co będzie.
- Obiecaj mi to.
- Obiecuję- niewiem czy dotrzymam słowa. Wątpię w to.
Zaczęły spływać mi łzy po policzkach. Malik widząc to otarł mi je. Rozległ się dzwonek do drzwi. 
- Pójdę otworzyć.
Wyszedł. Po 2 minutach przyszedł z pudełkiem, w której znajdowała się pizza.
- Włączymy jakiś film?
Pokręciłam głową na znak "tak". Zaczął szukać w filmach, czegoś ciekaweg.
- Horror czy romantyk?- zapytał
- Horror- nie byłam w nastroju do oglądania romantyzmu.
Włączył film i usiadł obok mnie na łóżku.
Zaczęły się pierwsze minuty filmu. My zajadaliśmy się pizzą, którą wybrał Zayn.
Przeokropnie się bałam. Przytuliłam się do Malika. Nie wiem kiedy zasnęłam.





~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
To już 13 rozdział. Trochę nudny, ale lepszy od innych.
Dziękuje za tyle wejść. Opserwujcie mnie na Twetterze https://twitter.com/niall_horan_pl
Proszę komentujcie dla was to sekunda dla mnie to motywacja do dalszego pisania.

Czytałaś = komentujesz



środa, 29 stycznia 2014

Info

Myślałam nad tym aby robić więcej takich komiksów typu "Takie Tam". Nie wiem czy to dobry pomysł. Piszcie w komentarzach co o tym sądzicie. 


PS. dziękuje za ponad 1000 wejść na bloga.

czwartek, 23 stycznia 2014

Takie tam :D


 Harry: Zayn, co ci powiedział Niall kiedy zjadłeś mu kanapkę?

 

















Zayn: Mam pominąć przekleństwa?

 













Harry: Tak















Zayn: To nic nie powiedział

 









środa, 22 stycznia 2014

Rozdział 12

Siedzieliśmy w salonie z Harrym i Niallem. Do salonu wszedł Lou z paczką żelków. Już po wyrazie twarzy Nialla widziałam,że jest wkurzony.
- Kurwa!!! Lou znów zabrałeś moje żelki- podniósł ton głosu.
- Nie wkurzaj się tak. To tylko żelki- zaczęłam bronić Louisa.
- Nie wtrącaj się- to zabolał. Będzie się teraz kłócić o zwykłe żelki.
- Niall uspokój się. Nie widzisz, że Jasmin właśnie się przestraszyła?- Louis zaczął uspokajać Nialla, ale to i tak nic nie pomoże.
- Zamknij się Tomlinson- warknął Horan.
- Nie Niall- zaczęłam- kłócimy się o drobnostki. Teraz o to że Lou zabrał ci żelki. To tylko żelki. Może my po prostu się pośpieszyliśmy...- Niallowi już oczy się zaszkliły.
- Masz racje... zbyt często się kłócimy.
- Może zostańmy najlepszymi przyjaciółmi. Na chwile jak już się uspokoi cała ta sytuacja.
Harry już patrzał na całą tą sytuacje, Niall już prawie płakał, Lou myśli, że to jego wina no świetnie.
- Ale ja cię kocham. Nie wytrzymam bez ciebie. 
- Niall będę przy tobie. Nie będziemy razem, ale będę twoją przyjaciółką. Jak już będę wiedziała, że chce z tobą być to w tedy będziemy razem, no chyba, że znajdziesz sobie kogoś innego to w tedy będziemy...
- Nie znajdę sobie kogo innego ja chcę tylko ciebie.
Nie wytrzymał i wybuchł płaczem w tym wychodząc z salonu.
Stałam jak wryta nie wiedząc co ze sobą zrobić. Przed chwilą zraniłam swojego (już) przyjaciela. Zawsze marzyłam, żeby być z nim, a teraz zerwałam z nim. Chciałabym zapomnieć o wszystkim. Chciałabym być w Polsce i nigdy nie przyjeżdżać tu do Londynu. Ale chcieć to można. Sama już nie wytrzymałam i pierwsza łza spłynęła mi po policzku.
Harry od razu mnie przytulił, a zaraz po nim Louis. I pomyśleć, że przez głupie żelki rozstaliśmy się.
Z góry zszedł Zayn.
- Co się stało? 
Nie wiedziałam co powiedzieć. Po prostu wielka gula utknęła mi w gardle. Spojrzałam znacząco na Harrego, aby to on odpowiedział.
- Niall wrócił do jedzenia- zaśmiał się pod nosem.
- Boże. Bidulka teraz cierpi.
Teraz to on do mnie się dołączył. Wtuliłam się w niego jak małe dziecko.
Głaskał mnie po głowie i uspokajał. Kiedy już od niego się oderwałam po prostu widziałam współczucie w jego oczach. Poszłam do łazienki, w której się zamknęłam. Spojrzałam w lusterko. Wyglądałam tragicznie. Podpuchnięte oczy, rozmazany makijaż, cała blada byłam. Po prostu koszmar. Od razu można mnie wziąć do horroru. Nie chciałam szybko wychodzić z łazienki. Usiadłam na kafelkach i ryczałam.
Pierwsze pukania się rozeszły. Nie otwierałam. Drugi raz ktoś puka. 
- Jasmin proszę cię wyjdź.
Nic nie odpowiedziałam. Milczałam. 
- Bo sam otworzę.
Po głosie można było rozpoznać, że to był Zayn.
Wstałam i otworzyłam. Wparował do środka jak torpeda. Obejrzał mnie czy przypadkiem sobie czegoś nie zrobiłam.
Wyszłam z łazienki kierując się do salonu.
- Odwieź mnie do domu.
- Okey.
Założyłam buty i bluzę. Wyszłam z domu. Zayn otworzył mi drzwi, a ja weszłam. Wsiadł z drugiej strony. Odpalił silnik i ruszyliśmy. 
Po 15 minutach byliśmy na miejscu.






~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Mam nadzieję że mnie pamiętacie. Ten rozdział
 schowała bym do teczki o nazwie "Najgorszy rozdział". 



Czytałaś = Komentujesz


Koffam was <3

wtorek, 21 stycznia 2014

Rozdział 11

*Sesja zdjęciowa, oczami Nialla*

Właśnie pozowała Bella. Te jej kocie ruchy i inne pozy. Jaka ona sexowna. 



Zazdroszczę Liamowi. STOP!!! Przecież mam dziewczynę i nic mi w niej nie brakuje. O czym ja myślę. Musze czasami kontrolować myśli. 
Kończyła się sesja. Jasmin już przebrana przyszła do nas i usiadła obok mnie. Ja jej na to nie pozwolę, żeby siadała obok mnie, a nie na kolanach. Wziąłem ją na "pannę młoda" i usadowiłem na swoich kolanach. Na początku trochę się przestraszyła, ale pocałunek wszystko zmienia. Nie tylko ja tak zrobiłem, bo po mnie Liam i Zayn.
Wyszliśmy z budynku i weszliśmy do auta. Dokładniej do dwóch. Ja z Jasmin i Harrym do jednego, a pozostała piątka do drugiego. Pojechaliśmy do domu.

*1 miesiąc później, oczami Jasmin*

Więc tak. Ja z Niallem ciągle się kłócimy o drobnostki. Mel trochę się przeraziła po tym jak się dowiedziała o tym, że ja, Perry i Bella mamy już chłopaków, ale już do tego się przystosowała. Liam i Zayn są strasznie szczęśliwi tylko ja i Niall się ciągle kłócimy. Nie wiem czy nie pośpieszyliśmy się trochę jeśli chodzi o to, żeby być razem. Muszę w końcu z nim o tym pogadać i to jak najszybciej. 
Jesteśmy teraz nad basenem. Nie przypomniałam? Jest obecnie wiosna i to nawet ciepła, więc czemu nie skorzystać. Chłopaki siedzieli w wodzie, a ja się opalam. Wiosenna opalenizna zostaje na cały rok. Leżałam sobie spokojnie na leżaku, ale komuś to musiało przeszkadzać. Gdy już otworzyłam oczy ujrzałam... Louisa. Chyba jednak mu się nudziło. Niósł mnie do basenu.
- Louis odstaw mnie i to teraz.
- Ja to bym radził zamknąć oczy. JEDEN
- Louis nie żartuj sobie tylko mnie odstaw- już zaczęłam piszczeć.
- DWAAAA- kołysał mnie powoli.
- Louissssss
- TRZYYYY- wrzucił mnie do wody. 
Kiedy się wynurzyłam zauważyłam rozbawioną twarzyczkę Louisa.
- Zabiję cię Lou.
Wyszłam z wody, a Lou zaczął uciekać. Jestem cała mokra. 
- Gdzie są ręczniki?- zapytałam.
- W salonie. Zaraz ci dam- Niall wyszedł z basenu i pokierował się do salonu skąd przyniósł mi ręcznik.
Okryłam się nim. Wszyscy już wyszli z wody i położyli się na leżakach.
- Nie wiem czemu ja to mówię, a nie Niall, ale możemy zrobić grill- Bella.
- No świetny pomysł- Wyrwał się od razu Niall. Tak jak przypuszczałam.
- Ja pójdę przyszykować jedzenie, a wy przyszykujcie grill- Harry zaczął rozkazywać.
- To ja ci pomogę- zgłosiłam się.
Weszliśmy do kuchni. Wyjęłam potrzebne składniki do zrobienia sałatek, a Harry szykował mięso. 
Gdy wszystko było przyszykowane wyszliśmy na taras z jedzeniem. Zaczęliśmy układać mięso na grillu. Oczywiście pilnował nasz kochany Niall, bez którego nie dało się żyć.

Usiedliśmy do stołu. Oczywiście śmiechy i zabawa.
- A tak w ogóle to Londyn to twoje rodzinne miasto?- z zaciekawieniem przyglądał mi się Liam.
- Ja nie pochodzę w ogóle z Anglii tylko z Polski- odpowiedziałam na jego pytanie, a ich miny? Bezcenne.
- Polska?
- Tak. 
- A to czemu się przeprowadziłaś?- Zayn.
- Było to dla mnie marzeniem, żeby tutaj zamieszkać zacząć pracować. 
- A Perry, Bella i Mel terz z Polski?- dale pytał Louis.
- Nie- zaprzeczyła Mel.
- Ja je tutaj poznałam- chyba napiszę swoją książkę "Historia Jasmin".
- Jak to się wymawia? Poland po polsku?- Zayn
- Polska.
- Pollska?


- Brawo!- pisnęłam z zachwycenia.
- Musisz mnie tam kiedyś zabrać- Zayn tak się podekscytował, że prawie mówił dziewczęcym głosem. 
Zayn tak słodko wygląda jak mówi po Polsku. Może nie mówi, ale próbuje. Szybko nauczy się słów. 
Przez kolejną godzinę ciągle dopytywał się jak się mówi po polsku to, czy tam to.
Było to strasznie zabawne.






~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Dziękuję za tyle odwiedzin i komentarzy. 
Nie jest to dużo ale zawsze coś.



Czytałaś = Komentujesz

Koffam was <3 


 

sobota, 18 stycznia 2014

Rozdział 10

W tej chwili całował mnie Niall. Nie mogłam tek po prostu tego zostawić, więc oddałam pocałunek. Ta chwila zostanie w mej pamięci chyba na zawsze. Chyba? No pewnie że na zawsze. 
Kiedy oderwał się ode mnie nie dotarło do mnie do końca co właśnie robiliśmy.
- Błagam zostań moja dziewczyną- wypowiedział jedynie. Ja nadal nie mogłam dojść do siebie. Jak by stanęło coś w gardle. Nic, jedyny uśmiech na mej twarzy.
- Błagam Cię- robił coraz słodsze minki- myślę tylko o tobie. Nie wytrzymam bez ciebie.
- Tak. Pewnie, że tak- w końcu coś powiedziałam i rzuciłam się na chłopaka zawieszając ręce na jego szyję. Boże, zawsze o tym marzyłam i w końcu to się spełniło. Staliśmy tak w tuleni w siebie nie zwracając na nic uwagi. Na to, że reszta nas pewnie teraz szuka. Na to że jest zimno i ciemno. Na to że paparazzi może być gdzieś niedaleko. Cieszyliśmy się sobą i to było najcudowniejsze.
Kiedy ta chwila się skończyła, Niebieskooki złapał mnie za rękę i powędrowaliśmy dalej. Reszta na pewno poszła już do domu.

*w domu One Direction*

Weszliśmy do salonu. Nikogo nie było. Zapewne byli w kuchni. Zastanawiałam się co powiedzieć im. 
Weszliśmy do kuchni. Wszyscy się śmiali, ale kiedy nas zauważyli od razu ucichli. Niall był na pewno podenerwowany.
- Musimy wam coś powiedzieć- zaczęłam.
- No to co?- Liam.
- No bo ja i Niall...- westchnęłam- jesteśmy ze sobą.
- W końcu nasz Nialler znalazł miłość- wszyscy byli szczęśliwi.

Cieszyłam się że nie mówili nic w typie "WTF?", "Przecież nie pasujecie do siebie", albo "Trochę nie za wcześnie?". Całe szczęście. Hazza zaczął smażyć swoje przepyszne naleśniki. Ja poszłam do salonu. Usiadłam na kolanach blondyna. Przytuliłam się do jego torsu wsłuchując rytm bicia jego serca. Biło od niego takie ciepło. 
- To dlatego was tak długo nie było- oznajmiła Perry tuląca się do Zayna- Louis już powiedział, że weszliście do jakichś krzaków się ruchać.
Zmierzyłam Louisa morderczym wzrokiem. On podniósł ręce na znak, że nie wie o co chodzi. Myślałam, że go przy świadkach zabiję.

***

Na stole leżały już naleśniki i nutella. Oczywiście kolacja musiała być ze śmiechem i wygłupami. Dochodziła już 22.36, a my powinniśmy być już w dom,u bo jutro prace mnie czeka. 
Po zjedzonej kolacji z dziewczynami pojechałyśmy do domu. Wysiadając z auta zamknęłam je i weszłam do domu. Myślałam tylko o jednym. O prysznicu, łóżku i śnie. 

 ***

Położyłam się do łóżka. Zanim zasnęłam dostałam sms-a od Nialla.

N: Dobranoc słoneczko. Już tęsknię :'(
J: Jutro się zobaczymy. Jak chcesz to przyjedź na sesję z chłopkami. 
N: Oczywiście że przyjadę.
J: Fajnie. Teraz idź spać.

Odłożyłam telefon i zasnęłam.

*rano, oczami Nialla*

Obudziło mnie zimno wlatujące do pokoju przez okno. Wstałem i zabrałem swoje rzeczy ubierając się w nie. Zeszedłem na dół. Do nozdrzy doszedł zapach kawy i gofrów. Wchodząc zauważyłem że gofry należą do Hazzy, który jest właśnie odwrócony. Po cichutku skradłem się i zabrałem talerz przecudnie pachnących gofrów. Wyszedłem do salonu siadając na kanapie. Już miałem się zabrać za skonsumowanie mojej zdobyczy, gdy do salonu wparował wściekły Harry.
- Coś tak czułem, że pan Horan zabrał mi gofry.
- Ja? Czy ja mam jakieś gofry?- w tym momencie chowałem talerz za plecami.
- Horan, Horan, Horan- kiwał przecząco głową i wyszedł,a ja znów mogłem rozkoszować się posiłkiem.
Po zjedzonym posiłku umyłem talerz i znów wszedłem do salonu. Na kanapie siedział Hazza z kanapką.
- Aha. Najpierw gofry teraz kanapka? No ja mam tu jak w raju.
Już miałem mu ją zabrać, gdy ten szybko zwiał do pokoju. Świetnie! Miało być tak ładnie to nie zwiał. Fack!
Zerknąłem na zegarek 8.01. Za godzinę mamy być w studiu. Przyszykowałem się i czekałem na innych.





~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
I oto kolejny rozdział. Mam teraz ferie więc będę dodawała częściej. Ten był nadludzko nudny.


Czytałaś? = komentarz

To bardzo motywuje do dalszego pisania

piątek, 17 stycznia 2014

Liebster Award II

 A więc chciałabym podziękować http://pain-makes-me-pleasure.blogspot.com/


O co chodzi?
 * Nominacje do Liebster Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za „Za dobrze wykonaną pracę" Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów, więc daje możliwość ich rozpowszechnienia.

* Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała.
* Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. 
* Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował.
Pytania które dostałam:
1. Jak masz na imię?
1. Justyna
2. Ile masz lat?
2. 13
3. Jakie jest twoje największe marzenie?
3. Spotkać One Direction i wyjśc za mąż za któregoś z nich.
4. Do jakich fandomów należysz?
4. Directioners, Belibers
5. Co cię zainspirowało do napisania bloga?
5. Inne blogi.
6. Jaki masz kolor oczu?
6. Niebieski
7. Kiedy założyłaś bloga?
7. W grudniu zeszłego roku.
8. Co sądzisz o Perrie, Eleanor i Sophie?
8. Perry i Eleonor uwielbiam ale do Sophie czuję nienawiść.
9. Czy masz jeszcze jakiegoś innego bloga?
9. Tak
10.Ulubieniec z One Dii?
10. Trudno mi wybrać ale na pierwszym jest Niall.
11. Czy jest coś czego żałujesz?
11. Nie wiem.


Moje pytania do blogerek:
1. Jak masz na imię?
2. Ile masz lat?
3. Co cię zainspirowało do pisania bloga?
4. Twój ulubieniec z One Direction?
5. Jakie książki najbardziej lubisz?
6. Twoje największe marzenie?
7. Do jakich fandomów należysz?
8. Czy lubisz i co sądzisz o Barbarze i Sophie?
9. Czy uprawiasz sport?
10. Co byś zrobiła gdybyś poznał/a One Direction?
11. Czy masz zwierzaka?

środa, 15 stycznia 2014

Rozdział 9

*rano*

Obudziłam się obok... Nialla. Nie pamiętam jak tu się dostałam, ale trudno. Niall już nie spał tylko wpatrywał się we mnie. Wstałam z łóżku z zamiarem pójścia do łazienki. Na szczęście wzięłam ze sobą ciuchy na przebranie. Nie czułam się za dobrze, ale stan pogorszył się kiedy zobaczyłam w czym jestem ubrana. W czym? Właśnie w niczym. W samej bieliźnie. Boże co ja wczoraj robiłam.
- Niall?
- Hmm.
- Czemu ja jestem... o tak ubrana? Czy między nami no wiesz?
- Nie.
Od razu zaszła mnie ulga. Wyszłam do łazienki, zabierając przy tym ubrania. Łep mi pękał. Może mi gorąca kąpiel pomoże? Zawsze można spróbować. Nalałam gorącej wody i posiedziałam sobie. Nie, jednak gorąca woda nie pomaga. Z łazienki wyszłam ubrana i uczesana. Niall terz był już ubrany, Zapewne poszedł do innej łazienki.
Zeszłam na dół. Boże, przecież salon to po prostu tragedia, nie wspominając o kuchni. Na szczęście już osoby od sprzątania robiły swoją robotę. Chłopcy siedzieli w kuchni, więc tam weszłam. 
- Macie coś na kaca?- skierowałam swoje pytanie do Liama.
- Tak. Zaraz Ci podam.
Otworzył szafkę i wyją z niej pastylki. Nalałam soku jabłkowego. Od razu połknęłam pastylki popijając sokiem.
Zastanawiałam się ciągle co ja wczoraj odwalałam. Lecz nic nie mogłam sobie przypomnieć.
Wyjrzałam przez okno. 
- Śnieg!!!- wykrzyczałam- Chodźcie na dwór. Będzie bitwa śnieżna.
- Mamy małą dziewczynkę w domu- posłałam Louisowi mordercze spojrzenie- nawet to nie zły pomysł.
Ja w dzieciństwie zawsze robiłam śnieżne bitwy. Kochałam to.
Ubrałam się szybko i wyszłam. Narobiłam już amunicję czekając, aż wyjdą. Nawet jak by nie wyszli to bym wparowała do domu i tam bym ich obrzuciła. Wyszli, w końcu. Zaczęłam ich okładać kulkami. Byli tak przerażeni. Bitwa dopiero się rozkręcała. podzieliśmy się na drużyny. Byłam z Louisem i Liamem. Przyczaiłam się na Nialla. Już miałam w niego rzucać, gdy on się odwrócił i się na mnie rzucił. Leżał tak na mnie nawet długo. Mnie to nie przeszkadzało. Bardzo go lubię. Więcej niż lubię. Darzę go uczuciem i to bardzo mocnym uczuciem. On na pewno tego nie odwzajemnia, bo jestem zwykłą fanką takie jak inne. W końcu zszedł ze mnie i pomógł mi wstać. Nie odpuściłam i wtarłam w niego śnieg. Jego mina? Bezcenna.

*1 godzina później*

W końcu skończyliśmy bitwę-
- A może gorąca czekolada i jakieś ciastko?- zapytałam posyłając im zimny uśmiech, bo na ciepłe mnie już nie stało po tej bitwie.
- Jeszcze się pytasz- rzucił się na mnie Zayn łapiąc mnie na ręce i wnosząc do domu.
Postawił mnie w kuchni i zabrał się za robienie czekolady. Ja zaczęłam się śmiać z tej całej sytuacji. Przyszli reszta zespołu. A w ogóle gdzie są dziewczyny. Jeszce wczoraj były a już dziś ich niema?
- Gdzie jest Perry i Bella?
- W domu. Pojechały wczoraj do domu- Liam.
- Aha to dobrze.
Usiedliśmy przy stole, gdzie były już kubki z czekoladą. Zayn poszedł jeszcze po ciasto i już siedzieliśmy przy jednym stole. Rozmawialiśmy i śmieliśmy się. Od razu się rozgrzałam. 
- Dzisiaj wieczorem idziemy na długi spacer- zaproponowałam.
Wszyscy się zgodzili. Spojrzałam na zegarek. Była 14.56. Chyba trzeba zrobić obiad. Ja zgłosiłam się na to stanowisko. Miałam plan aby zrobić spaghetti. Weszłam do kuchni i wyjęłam makaron, mięso, sosy i inne potrzebne rzeczy aby to przygotować. 
Zrobiłam sos i już miałam gotować makaron, gdy do kuchni wtrynił mi się Niall. Zaczął podjadać. Nie mogłam tak tego zostawić. Wzięłam w ręce łyżkę i uderzyłam Niebieskookiego w rękę.
- Ała. A to za co?
- Nie podjadaj.
- No dobrze, dobrze. Pomóc w czymś?
- Tak. Zostań tu ze mną.
- Okey.
Niall został w kuchni razem ze mną. Pogadaliśmy trochę.
Ponakładałam dla każdego. Horan pozanosił na stół, gdzie mieliśmy zjeść.
Przyszły jeszcze dziewczyny. Usiedliśmy do stołu wspólnie. Zaczęliśmy jeść.
- Mniam. Jasmin masz talent kucharski- Zayn.
Wszyscy mi pogratulowali talent, bla, bla, bla. Jedliśmy w ciszy, którą przerwał Liam.
- O 18.00 bądźcie gotowi na spacer i ani minuty dłużej.
Posprzątałam po obiedzie i usiadłam w salonie oglądając jakiś beznadziejny serial. Był bardzo nudny.

***

Była już 17.45, więc zaczęłam przygotowywać się na spacer. Założyłam czarne rurki do tego białą bluzkę i beżowy sweter. Zrobiłam sobie lekki makijaż i już byłam gotowa. Usiadłam w salonie bawiąc się telefonem. Oczywiście musiałam rozmyślać o tym, że jakie ja mam szczęście, że poznałam One Direction. Każda fanka marzy, aby ich zobaczyć, dotknąć, a ja ich poznałam. Przesiaduję u nich całymi dniami. Śpię u nich, całuję się z Louisem. Jakie ja mam cholerne szczęście. 
- Jasmin, gotowa?- wybudził mnie zachrypnięty głos Harrego.
- Tak, jasne.
Założyłam buty i płaszcz i już wychodziłam. Było już ciemno. Poszliśmy do parku. Przede mną szli Zayn i Perry za ręce i Liam i Bella. Tylko, że terz za ręce. A więc jednak są razem. Ja szłam na końcu z Niallem. W pewnej chwili złapał mnie za rękę i pociągną na bok. Oparłam się o drzewo. 
Przybliżył swoją twarz do mojej i złączył w cudny pocałunek. 
Tak cholernie namiętny. W końcu do tego doszło. Tyle na to czekałam.
Czyli on jednak coś do mnie czuł. Chciałabym, aby ten moment trwał wieczność.





~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Ten rozdział jest tak nudny i beznadziejny i że nie 
wierzę że opublikowałam to.
Nie miałam weny na pisanie. Nawet pewnie nie 
umiem pisać wiem to tym. Nie sadze aby były 
jakikolwiek komentarz czy coś, ale trudno postaram 
się lepiej pisać. 

Koffam was <3












poniedziałek, 13 stycznia 2014

Rozdział 8

*rano, oczami Harrego*

Obudził mnie Lou. Wstałem wziąłem ubrania i poszedłem do łazienki. Wziąłem prysznic i ubrałem się. Kurde dzisiaj są urodziny Zayna. Impreza się szykuje. Zeszedłem do kuchni gdzie był Liam. Zapomniałem mu powiedzieć, że jest zamiana i on przygotowuje z Bellą.
- Hej stary. Jest zmiana, ty przygotowujesz z Bellą.
- Super- od razu się rozpromienił- a czemu?
- No, bo wole przygotowywać z Lou, a co nie pasuje ci?
- Nie, nie, skądże.
Ja już wiem, że Bella mu się podoba, ale nie chce mi tego powiedzieć, no trudno na imprezie coś się załatwi.
Za 2 godziny mają być dziewczyny, więc musiałem zrobić sobie śniadanie. Wyjąłem chleb i nutellę. Mniam, nutella. Zjadłem śniadanie i budziłem resztę. Na początku powędrowałem do sypialni Nialla.
- Niall wstawaj!
Niall nawet nie drgną, no trudno inny sposób trzeba wykorzystać. Wziąłem poduszkę i z całej siły walnąłem go w twarz. Od razu wstał krzycząc na mnie. Nie słuchałem go tylko poszedłem do pokoju Zayna. Z nim jest trudno. Jeszcze jak w nocy cały czas rozmawiał przez telefon z Perry, to nawet poduszka nic nie zdziała.
Gdy go zobaczyłem, aż mi serce zmiękło. Zayn zawsze słodko śpi, jak na Bad Boya. Będzie ciężko. Zawołałem Nialla, a on przyniósł gitarę, a co mi tam zawołam jeszcze Liama i Lou. Będzie fajnie. Niall zaczął grać po cichu, a następnie głośniej. Ja zacząłem skakać po łóżku co robili także Liam i Lou. Boże Zayn nadal nie wstawał. Louis gdzieś wyszedł. Przyniósł miskę, zapewne z wodą. Wylał szybko na Zayna, a ten od razu wstał.
- Kurwa! Pojebało was do jasnej cholery?
- Nie. Nie miałem innego pomysłu- Lou.
- Nawet w moje urodziny coś takiego robicie?
- No pewnie. Urodziny czy nie zawsze jest czas na żarty- zaśmiałem się.

***

Była już 11.00, a dziewczyn nadal nie ma. Po chwili rozległ się dzwonek od drzwi. To na pewno dziewczyny. Otworzyłem je. Nie myliłem się.

*oczami Jasmin*

Otworzył nam Harry. Już nie mogłam się doczekać imprezy. Wzięłam ze sobą strój na przebranie. Zapewne będziemy nocowały po takiej imprezie. Weszłyśmy do środka. Zdjęłam buty i płaszcz. Wszyscy byli w salonie, więc tam weszłam. Ta impreza miała być niespodzianką i że niby zapomnieliśmy o nich. Usiadłam obok Nialla. Zayn poszedł się przywitać z Perry. Wziął płaszcz i wyszli. 
- Okey mamy dużo czasu zanim oni przyjdą.Wiecie co robić?
Wszyscy potwierdzili. Najpierw z Niallem zrobimy zakupy.
Wyszliśmy i pojechaliśmy do supermarketu. Oczywiście nie odbyło się bez fanek. Niall dał kilka autografów i poszliśmy dalej. Oczywiście Niall pakował same słodycze między innymi żelki, ciastka, batoniki, chipsy. Cały wózek był pełny. Musieliśmy kupić jeszcze balony i serpentyny. Podeszliśmy do kasy aby zapłacić. Niall zapłacił i pojechaliśmy do domu.
Nie mogę uwierzyć, że byliśmy w sklepie 1,5 godziny. Impreza była na 19.30, więc mieliśmy 6,5h. Zaczęliśmy rozpakowywać nasze zakupy. Wzięliśmy balony i nadmuchiwaliśmy je. Przywiązaliśmy sznureczki i powiesiliśmy. Dekoracja skończona, a zajęła nam 1h. Poukładaliśmy jedzenie i czekaliśmy na innych, aż skończą. 

***

Miałem jeszcze 1h, więc poszłam na górę do łazienki. Ubrałam się w to (bez torebki). Zrobiłam sobie lekkie loki i makijaż. Właśnie dochodziła 19.30. Zeszłam szybko na dół gdzie był Ed Sheeran, Cher Lloyd, itp.
Nie było aż tak dużo gości jak sądziłam, ale to nawet dobrze. Wszyscy się schowaliśmy. 
Przyszedł Zayn. Wyskoczyliśmy z krzykiem "Happy Birthday". Jego mina jest bezcenna. Najpierw przerażenie, a później szczęście. Uścisnęliśmy go wspólnie. Rozkręcała się impreza. Dużo alkoholu. Zaczęliśmy grać w butelkę. Najpierw Harry kręcił. Wypadło na mnie. Wspominałam że jesteśmy pijani? A więc jesteś my pijani.
- Prawda czy wyzwanie?
- Prawda.
- Czy jesteś dziewicą?
- Tak.
Od razy spojrzał się na mnie z wielkimi oczami.
Teraz ja pokręciłam. Wypadło na Bellę. Oczywiście wybrała wyzwanie.
- Pocałuj Liama.
Przybliżyła się i ledwo ledwo musnęła jego usta.
- No co to miało być?- Harry
- Całus.
- To nie tak się robi. Masz go pocałować.
Jeszcze raz się do niego zbliżył i tym razem to był pocałunek z uczuciem. 
Tak graliśmy, gdy znów wypadło na mnie. Oj Lou tylko nie wymyśl czegoś głupiego.
- Pocałuj Nialla. Tylko tak wiesz nie tylko muśniecie.
Przybliżyłam się do niego i go pocałowałam tak jak Lou chciał. Jedno wiem - Niall super całuje.  
W końcu znudziła nam się ta gra i zaczęliśmy tańczyć. Przetańczyłam jedno wolne z Niallem, a później włączyli "Talk Dirty". Uwielbiam tą piosenkę. Zaczęłam tańczyć. Ocierałam się o Nialla. Tańczyłam wokół niego. Taki dziki taniec. Dla Zayna na pewno były to super 21 urodziny. Dalej urwał mi się film.





~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Wszystkiego Najlepszego Zayn. Boże nasz Zayn kończy już 
21 lat. Jak ten czas szybko mija. Mam nadzieję, że was nie zanudziłam tymi bredniami. Mi się wydaje słabe. Jestem już dumna ze swojego bloga. Weszło juz was 323 osoby. Dla mnie to wielki sukces. Na inne blogi wchodzą po 300 tysięcy i dla nich to szczęście dopiero, ale dla mnie te 300 osób to już coś tylko szkoda że nie komentujecie, bo nie wiem czy coś robię źle czy co. 
Komentujcie plisssssssss.



sobota, 11 stycznia 2014

Rozdział 7

*rano, oczami Jasmin*

Obudziły mnie promienie słoneczne wchodzące do sypialni. Trochę się zdziwiłam, bo w Londynie i to na dodatek w styczniu to było bardzo rzadkie. Niall już nie spał tylko przyglądał mi się. Nie wiem co we mnie widział takiego. Wstałam z łóżka, a zaraz po mnie Niall.
- Dasz mi jakieś ciuchy?
- Tak. zaraz coś znajdę- poszedł do garderoby i przyniósł mi swoją czerwoną bluzkę i krótkie spodenki. Wzięłam je i poszłam do łazienki. Przebrałam się i wyszłam- ślicznie wyglądasz.
- Ah no wiem- uśmiechnęłam się do niego, a on odwzajemnił uśmiech. Wziął jakieś ciuchy i poszedł do łazienki, a ja usiadłam na łóżku czekając na niego.
Kiedy wyszedł w końcu zeszliśmy na dół. Wszyscy już nie spali. W salonie brakowało tylko Zayna i Perry. Weszliśmy do kuchni, a tam całująca się Perry z Zaynem. Stanęłam jak wryta. Za mną Niall i Louis. Szybko się od siebie odsunęli, a Perry zalała się rumieńcami. Nie wiedziałam co powiedzieć na to wszystko. Przecież znają się dopiero ile? Może z tydzień jak nie mniej i już są parą.
- Możemy wam to wszystko wytłumaczyć- odezwała się w końcu Perry.
- No mam nadzieję.
Poszliśmy do salonu. Ja usiadłam na fotelu.
- No więc...- zaczęła Perry- wczoraj jak byliśmy na randce to Zayn... mnie pocałował i zapytał się o chodzenie. No to się zgodziłam i teraz jesteśmy razem. 
Zayn splótł jej ręce. Boże jakie to słodkie tak jej zazdroszczę szczęścia. Chciałabym tak z Niallem. 
- Cieszę się waszym szczęściem- uśmiech
Zayn i Perry poszli na górę, a my zostaliśmy sami w salonie.
- No, więc...- zaczął Liam- jutro są urodziny Zayna i trzeba urządzić jakąś imprezę i to niezłą. 
Wszyscy pokiwali głową na "tak".
- Trzeba podzielić się obowiązkami- Harry- Dobra to ja i Liam zajmujemy się gośćmi i napojami, Louis i Bella muzyką, a Niall i Jasmin jedzeniem i wystrojem.
Wszyscy się zgodzili. Poszłam z Bellą do kuchni zrobić śniadanie. Wyjęłam potrzebne produkty i zaczęliśmy robić jajecznice. 

***

Po zjedzonym posiłku Wzięłam się ubrałam w swoje ubrania i zaczęłam pakować swoje rzeczy. Zakładałam już swoje buty i płaszcz.
- Odwieźć was do domu?- zapytał Liam.
- Nie, nie trzeba zamówiliśmy już taksówkę- Bella. Widziałam jak uśmiecha się do niego. Ta iskierka w ich oczach wszystko mówiła. Ciekawe co by było gdybym nie spotkała wtedy Nialla tam na korytarzu? Perry by nie spełniła swojego marzenia i nie była by zakochana to samo z Bellą, a ze mną? Niall terz mi się podoba. Jest miły, słodki,a najważniejsze MEGA PRZYSTOJNY. Mogła bym tak wyliczać jego zalety, ale nie chciało mi się. Teraz jeszcze będę musiała z nim zrobić zakupy na tą imprezę i udekorować wszystko. Nie wiem kiedy dojechaliśmy do domu. Weszłam do salonu i usiadłam na kanapie. Obok mnie Bella. Przypomniało mi się jak się uśmiechnęła do Liama. Chyba jednak z nią o tym porozmawiam. 
- Widziałam dzisiaj ten uśmiech do Liama- ruszałam brwiami w górę i w dół- no i co masz na swoje usprawiedliwienie?- jej mina była bezcenna. To przerażenie w jej oczach.- Czy on ci się podoba? Chodzisz z nim?- ciągle zadawałam pytania.

- Co? Nieee! Pogieło cię?
- Nie. Ale podoba ci się?
- No pewnie.
- Mam pomysł. Jutro jest na impreza i cię wyszykujemy.
- Okey.
- Ej ty z kim masz urządzać tą imprezę?
- Ja z Lou,a co?
- Daj mi chwilę.
Wzięłam telefon i napisałam sms-a do Harrego.

J: Możemy zamienić Liama z Lou jeśli chodzi o pary do przygotowywań imprezy?
H: Czemu?
J: Później ci powiem
H: No okey.

- Dobra teraz imprezę urządzasz z Liamem. Cieszysz się?
- Cieszę się? Zaraz wybuchnę ze szczęścia- Bells rzuciła się na mnie ze szczęścia- jezu koffam cię.
Bella w końcu się ode mnie odkleiła. Zobaczyłam na zegarek była 12.34. Zadzwonił do mnie telefon. Zobaczyłam na wyświetlacz. Hazza.
- Hej- przywitałam się z nim.
- Hej. Dobra to po co chciałaś, aby ich zamienić?
- Bo Belli podoba się Liam no i trzeba ich jakoś związać.
- Terz tak uważam ciągle o niej mówi. 
- O to fajnie- momentalnie spojrzałam na Bellę- a kto go zajmie w tym czasie?
- Perry. Bądźcie u nas jutro o 11.00 żeby powoli przygotowywać wszystko.
- Okey. Ja już kończę. Pa
- Pa.
Rozłączyłam się. KURWA! Zapomniałam o prezencie. Zabrałam portfel, telefon i kluczyki od samochodu. Miałam już wychodzić
- Gdzie idziesz?- zapytała Bella.
- Na zakupy zapomniałam o prezencie dla Zayna.
- Terz zapomniałam! Zaczekaj jadę z tobą. Chwilę poczekałam. Wyszliśmy z domu i weszliśmy do samochodu. Pojechaliśmy do centrum handlowego.


                                                                ***

Włóczyliśmy się już dobrą godzinę i jeszcze ni nie znalazłam. W końcu znalazłam super iPhona 5s i do tego lusterko, bo niedawno potłukł jedno. Pięknie będzie zapakowane i mamy prezent.

***

Wróciłyśmy do domu. Zaniosłam do pokoju prezent i zeszłam na dół gdzie była Bells. Usiadłam obok. Oglądałyśmy film. Zasnęłam pod koniec.




~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Mam nadzieję że wam sie podoba bo mnie
nie bardzo. Jest taki nudny i bez sensu. 
Dzisiaj przypominam teledysk Midnight Memories. 
Kolejny będzie jutro.
Komętujcie plisssssssss.








Szablon by
InginiaXoXo